Jak dobrze jeździć konno – 4 proste kroki

Anglicy mawiają ’It’s smiple but it’s not easy’. Bardzo lubię to porzekadło, a ono świetnie odzwierciedla esencję czterech kroków do bycia świetnym jeźdźcem: kroki faktycznie są proste, ale wprowadzenie ich w życie, może okazać się niełatwe. To długa i czasem kręta droga, ale warto nią iść.

Jeśli wolisz słuchać lub oglądać, to zobacz film „Jak być świetnym jeźdźcem”.

KROK 1: Praktyka

Jeździć, jeździć! Ale JAK jeździć?

Aby zostać świetnym jeźdźcem, trzeba jeździć! Wiadomo. Nie ma innej drogi.  Problem polega na tym, że jest całe mnóstwo osób, które jeżdżą dużo i od dawna, a wcale nie są świetne. Naturalnie nasuwa się więc pytanie jak jeździć?

Przede wszystkim należy jeździć w sposób świadomy, a nie odtwórczy. Nie wystarczy pokręcić się po ujeżdżalni w kłusie i galopie. Nie wystarczy też skrzętnie wykonywać polecenia instruktora: opuść piętę, zamknij zewnętrzną łydkę, oddaj nieco wewnętrzną wodzę itp. To, co jest konieczne, to skupienie się na odczuciach płynących z ciała konia i z twojego ciała. Musisz wiedzieć, co dokładnie robi twój prawy pośladek, lewe udo czy prawy nadgarstek. Musisz zauważać, jak na ich działanie odpowiada koń: co się dzieje z jego ciałem i z jego emocjami.

Aby skupienie się na odczuciach było możliwe, przede wszystkim musisz umieć utrzymać koncentrację na tym, co się dzieje tu i teraz. Wszelkie problemy dnia codziennego nie powinny zaprzątać ci głowy podczas pracy z koniem.

Kolejny nieodzowny element, to dbanie o własne ciało. Musi być ono w miarę wysportowane, silne, elastyczne i sprężyste. Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi o umiejętność robienia szpagatu, ale o utrzymywanie ciała w dobrej formie.

Musisz też mieć świadomość poszczególnych części swojego ciała oraz ich odrębności. W każdej chwili musisz kontrolować ułożenie i działanie każdej części swojego ciała. Musisz dojść do takiego stopnia szczegółowości, żeby nie myśleć „noga”, ale „kostka”, „pięta”, „śródstopie”, „łydka”, „udo”.

Uwielbiam porównywać jazdę konno do medytacji. Zarówno medytacja, jak i jazda konno polegają na odczuwaniu i obserwacji bodźców płynących z naszego ciała i z otoczenia. Co ważne, i w medytacji, i w jeździe konno nie ma miejsca na ocenianie. Medytując nie oceniasz swoich myśli, a jedynie je obserwujesz. Natomiast jeżdżąc konno, nie oceniasz efektów swojej pracy, a jedynie obserwujesz swoje działania i reakcje konia. Na analizę przyjdzie czas później. Jeśli pozbędziesz się elementu oceniającego, unikniesz nerwowości, wybuchów gniewu i frustracji podczas ćwiczeń, które sprawiają ci trudność.

Nie samą jazdą szkoli się jeździec

Prócz jazdy liczy się każda chwila przebywania z końmi: szykowanie do jazdy, wypasanie i spacery w ręku, asystowanie przy wizytach kowala i weterynarza, obserwowanie stada. To ważne, żeby bacznie obserwować konie, ich zachowania, reakcje na otoczenie i relacje w stadzie. Poznać ich osobowości i upodobania.

Kolejną, często niedocenianą, płaszczyzną wyszkolenia jeździeckiego jest praca z koniem z ziemi. To idealny moment, żeby wyćwiczyć sobie oko: umieć ocenić jakość ruchu konia, umieć wychwycić pojawiające się usztywnienia i napięcia, przyjrzeć się, jak koń odpowiada na poszczególne pomoce i co zmienia się w jego ciele i psychice.

Te wszystkie elementy składają się na wyczucie koni. To nie jest cecha, z którą się rodzimy. To umiejętność, którą zdobywa się przez doświadczenie i cały czas ćwiczy.

KROK 2:  Analiza

Plan

Każdy trening wymaga więcej czasu, niż może ci się zdawać. Nie wystarczy pojeździć. Do treningu trzeba się przygotować układając sobie w głowie plan. Oczywiście nie należy podchodzić do planu w sposób dogmatyczny. Jeśli pojawiają się niesprzyjające okoliczności, to trzeba się do nich na bieżąco dostosować. Na przykład, gdy zaplanowałam sobie ćwiczenie zagalopowań na kole, ale mój koń biega jak oszalały, bo sąsiad akurat kosi sąsiednią łąkę wielkim sprzętem, to będę raczej pracować nad rozluźnieniem i spokojem. Najpierw w stępie, a później może w wyższych chodach. A może wcale nie. Może właśnie „stęp is the limit” na dziś.

Plan to nie tylko obmyślenie przypadkowych ćwiczeń. To zaprojektowanie rozgrzewki w taki sposób, żeby gładko przejść do etapu pracy właściwej, gdzie koń poznaje nowe elementy, albo doskonali już znane.

Plan to również obmyślenie strategii radzenia sobie z problemami, które się pojawią. A pojawią się na pewno! Na szczęście konie mają ograniczony repertuar sposobów na unikanie pracy, więc spokojnie można się do tego zawczasu przygotować.

Analiza

Każdy zakończony trening warto sobie przeanalizować. Trzeba wziąć pod uwagę:
– jakie były cele;
– w jakim stopniu udało się je zrealizować;
– co było zaskoczeniem (pozytywnym lub negatywnym);
– jak koń zachowywał się w odpowiedzi na konkretne sygnały;
– co przyniosło świetny efekt i warto powtarzać w przyszłości;
– co zawiodło i dlaczego;
– co należy zmienić.

Zapytaj konia

Aby móc prawidłowo ocenić jakość wykonanego ćwiczenia, musisz wiedzieć, kiedy jest dobrze. Jednak większość jeźdźców nie potrafi ocenić tego samodzielnie, więc pyta trenera: „Dobrze było?” Faktycznie takie pytanie należy zadać, ale nie trenerowi, tylko koniowi! Koń zawsze i natychmiast pokazuje, jaki jest efekt. I nigdy się nie myli. Musisz tylko nauczyć się go słuchać. Aby to osiągnąć wystarczy, że po wykonaniu ćwiczenia, odpowiesz sobie na trzy pytania:
– czy koń pozostaje w rozluźnieniu (fizycznym i emocjonalnym);
– czy koń pozostaje w równowadze;
– czy koń chętnie odpowiada na pomoce.
Jeśli odpowiedź na każde z tych pytań jest twierdząca, to wiesz, że ćwiczenie zostało wykonane prawidłowo. I absolutnie nie potrzebujesz żadnego potwierdzenia z zewnątrz.

KROK 3 TEORIA

Czy jesteś jednym z tych jeźdźców?

Znam wielu jeźdźców, którzy:
– jeżdżą przez godzinę dookoła placu stępem, kłusem i galopem. Czasem skoczą jakąś przeszkodę, bo akurat ktoś ją ustawił;
– jeżdżą tylko w teren, bo na ujeżdżalni „jest nudno”. A tak naprawdę nie mają żadnego pomysłu na trening. I tu pełna zgoda: jeżdżenie dookoła stępem, kłusem i galopem jest nudne;
– jeżdżą tylko z trenerem, bo sami nie wiedzą, jak ułożyć trening i kiedy ćwiczenie jest dobrze wykonane;
– mają swoje konie, ale w ogóle przestają jeździć w momencie, gdy brakuje im pieniędzy na trenera.

Jak zyskać samodzielność

Musisz się nauczyć jednej prostej, ale niełatwej rzeczy: jak działa koń. Musisz znać jego naturalne zachowania i potrzeby. Musisz wiedzieć, co go motywuje, a co go zniechęca. Dlaczego w danej sytuacji zachowuje się tak, a nie inaczej. Jak myśli. Co chce, a czego nie chce. Jak reaguje na otoczenie i bodźce, które z niego płyną.

Zadając sobie trud poznania natury i psychiki konia, zyskasz samodzielność w rozwiązywaniu problemów. Nabierzesz pewności siebie, która znajdzie swój wyraz z twoich ruchach i postawie. Zyskasz relację z koniem opartą na współpracy, a nie na dominacji. Dominacja z reguły kojarzy się z agresją człowieka, ale dominować w relacji może zarówno człowiek, jak i koń. Konie, które nie wpuszczają do boksu, nie dają się złapać na padoku, gryzą przy czyszczeniu, wiercą się przy wsiadaniu i próbują zrzucić w czasie jazdy, to konie, które dyktują swoje warunki. Nie jest to ani przyjemne, ani bezpieczne.

Zacznij od „dlaczego”

Rozwiązanie każdego problemu, zaczyna się od odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego koń to robi? Co mu to daje?” Dlaczego koń nie podaje nogi do czyszczenia? Dlaczego koń ciągnie w kierunku bramki? Dlaczego się płoszy, skoro nic tam nie ma? Nie da się udzielić prawidłowej odpowiedzi na te pytania, bez znajomości natury koni. Tym samym pozostaje się biernym odtwórcą poleceń trenera, a nie aktywnym uczestnikiem treningu.

Gdzie się  tego uczyć

Zasadniczo „działania konia” powinien uczyć instruktor. Dobry trener nie tylko wydaje polecenia i daje wskazówki, ale również tłumaczy, dlaczego coś robimy tak, a nie inaczej.

Ale jeżeli nie masz tego szczęścia i nie współpracujesz z dobrym trenerem, to zawsze pozostają książki, kursy, webinary, szkolenia, artykuły, filmy na YouTube. W tym mój kanał „Konie i Kropka” oraz blog, który właśnie czytasz.

KROK 4: Pomoce

Ostatni krok, ale nie mniej ważny niż pozostałe, to poznanie zasad działania pomocy. Dzięki prawidłowo użytym pomocom, jesteśmy w stanie komunikować się z koniem.

Prowadziłam kiedyś lekcję, w czasie której zaawansowana uczennica powiedziała: „Zrobię teraz ustępowanie od łydki w lewo. Musisz tylko mi przypomnieć, której łydki mam użyć, bo zapomniałam”. Pomoce to nie jest jakiś kuriozalny i przypadkowy zbiór sygnałów. Wręcz przeciwnie: jest to spójny i logiczny system. Jeśli zrozumiesz jak działa dosiad, łydka, ręka, bat i głos, nigdy nie będziesz musiał_a wkuwać na pamięć całego schematu działania pomocami podczas ustępowania, trawersu, czy zwrotu. A skoro nie musisz ich zapamiętywać, to nigdy ich nie zapomnisz 🙂

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych pomocy jeździeckich jest bat. Jeźdźcy nie chcą używać bata z dwóch głównych powodów: jest im niewygodnie oraz kochają konie i nie chcą ich bić. Jak to jest z tym batem? Przeczytaj artykuł „Czy ktoś, kto kocha konie, może używać bata?”

Artykuł „Czy ktoś, kto kocha konie może używać bata” jest fragmentem e-booka „Dlaczego on mi to robi? Najczęstsze problemy z końmi i ich proste rozwiązania”. Dostaniesz go na swoją skrzynkę mailową po zapisie na listę zainteresowanych e-bookiem.

 

Dodaj komentarz