Dlaczego koń jest niegrzeczny i uparty

Rozwiązywanie problemów pojawiających się podczas jazdy

Z natury konie są zwierzęatmi nastawionymi na współpracę. Lubią jasne sytuacje i czytelną komunikację. Jeśli koń na którym jeździsz nie miał w przeszłości żadnych traum, a ciężko Ci się z nim dogadać, nie zrzucaj na niego odpowiedzialności za Wasze problemy. Ich źródłem najczęściej jesteś Ty. Ale to akurat dobra wiadomość, bo pokażę Ci jak możesz je rozwiązać.

Mylne rozumienie grzecznego konia

Niestety wielu jeźdźców nieświadomie uznaje, że grzeczny koń to taki, który bez słowa protestu wykonuje swoją robotę. Nie ważne, że jest przy tym szarpany za pysk, ma obijane nerki, jest kopany łydkami, galopuje kilkanaście minut z jeźdźcem, który niemiłosiernie tłucze mu się po grzbiecie i skacze dwudziestąpiątą przeszkodę w trzydziestostopniowym upale. Koń, który się temu sprzeciwia, jest uznawany za niegrzecznego i upartego.

Koń, który wie, że ma być grzeczny

Ile razy widziałaś taką sytuację: jeździec kompletnie nie radzi sobie z koniem. Wsiada instruktor i koń bez mrugnięcia wykonuje wszystkie ruchy, które wcześniej się nie udawały. Ile razy usłyszałaś wtedy ze strony jeźdźca: „No tak, jak wsiada instruktor, to koń wie, że ma być grzeczny”. Ale konie tak nie rozumują! Jeśli wsiada na niego dobry jeździec, którego koń nie zna, to też „wie, że ma być grzeczny”. Skąd to wie? Stąd, że dobry jeździec ma dobry dosiad, wyczucie i komunikuje się z koniem w sposób dla niego zrozumiały. Ale wygodniej i bezpieczniej szukać źródła problemu w koniu niż w sobie.

Wyeliminuj te błędy

Pierwszym krokiem do harmonijnej współpacy z koniem jest wyeliminwanie poniższych błędów.

Brak skupienia i konsekwencji

Konie jako zwierzęta stadne i hierarchiczne mają naturalną potrzebę podążania za przewodnikiem. Pracuj z koniem w taki sposób, żeby postrzegał Cię jako istotę, za którą waro iść, pewną siebie i zdecydowaną.

Przeanalizujmy przykład, na krórym widać lawinę błędów. Wyobraź sobie, że jedziecie kłusem po łuku, przez środek ujeżdżalni. Na trasie łuku stoją schodki do wsiadania. Nie pomyślałaś odpowiednio wcześnie, z której strony je ominąć. Dojeżdżając do nich jesteś kompletnie zaskoczona. Nie przygotowałaś konia do żadnego manewru i w ostatniej chwili ciągniesz go prawą wodzą w prawo. W przeciwieństwie do Ciebie, koń wiedział, że będzie musiał ominąć schodki. Czekał na Twój sygnał, ale Ty byłaś myślami gdzieś indziej. W ostatniej chwili postnowił ominąć schodki z lewej strony i zrobił balans ciała w lewo, ale w tej właśnie chwili Ty postanowiłaś ominąć je z prawej i pociągnęłaś za prawą wodzę. Równocześnie poczułaś balans ciała konia w lewo, opór do pójścia w prawo i błyskawicznie zmieniłaś zdanie, ciągnąc za lewą wodzę. Koń jest zupełnie zdezorientowany i ostatecznie wpada w schodki i je przewraca.

Podsumowując błędy:

  • myślami byłaś gdzieś indziej, zamiast skupić się na zadaniu, przewidując ewentualne trudności i myśląc zawczasu nad ich rozwiązaniem
  • nie zaplanowałaś ominięcia przeszkody i nie poinformowałaś konia o swoich zamiarach z odpowiednim wyprzedzeniem
  • byłaś niekonsekwentna: ciągnęłaś raz za prawą, raz za lewą wodzę.

W efekcie wystawiłaś na szwank zaufanie konia do Twoich decyzji. Słuchając Cię, koń poobijał sobie nogi. Jeśli jest zdecydowany i pewny siebie, to w przyszłości sam będzie próbował przejmować inicjatywę, bo Twoje decyzje okazały się dla niego niekorzystne.

Dajesz nieodpowiednie sygnały, których koń nie rozumie

Źródłem tego problemu jest z reguły nieporadność Twojego ciała.

Przeanalizujmy typowe problemy występujące podczas jazdy po kole w kłusie anglezowanym. Większość koni rekreacyjnych ma problemy z jazdą po kole w odpowiednim wygięciu: kilka kroków wpadają wewnętrzną łopatką, żeby zaraz zacząć wypadać zewnętrzną. W momencie, gdy Twój koń zaczyna wypadać, próbujesz go skorygować ciągnąc za wewnętrzną wodzę i puszczając zewnętrzną, co powoduje lawinę problemów. Im bardziej ciągniesz za wewnętrzną wodzę, tym bardziej zapierasz się na wewnętrznym strzemieniu i wycofujesz wewnętrzne biodro. Koń Cię nie rozumie. Sprawiasz mu ból, więc zadziera głowę uciekając od wędzidła i coraz mocniej ciągnie Cię na zewnątrz, więc i Ty zaczynasz jeszcze mocniej wykrzywiać mu głowę do środka. Skupiasz się na ciągnięciu i przestajesz podążać ciałem na ruchem konia. Zapierasz się nad siodłem i ciągniesz. Tracisz możliwość wywieraniania jakiegokolwiek wpływu na konia i wyjeżdżacie z koła.

Finalnie jesteś zdenerwowana na konia, że „po głupim kole nie umie jechać”, ale tak naprawdę to Ty nie potrafisz go poprosić o jazdę po kole.

Dajesz sprzeczne sygnały

Przykład jest bardzo prosty: chcesz ruszyć, ale trzymasz konia kurczowo za pysk. Koń jest zdezorientowany i nie wie co robić: iść czy stać.

Używasz patentów zamiast rozwiązać problem

Koń nosi głowę w górze? Jeśłi zapniesz wytok, tylko zamaskujesz symptom. Przyczyna problemu będzie nieroziązana. Źródłem jest najczęściej Twój zły dosiad, szytwna ręka, nieumiejętność rozprężenia konia lub niedostateczne wytrenowanie konia. Może być też ból spowodowany kontuzją na padoku, niedopasowanym siodłem, albo Twoim złym jeżdżeniem.

Chcesz konia, który chętnie z Tobą współpracuje? Nie knebluj go wytokiem, ale pozwól mu mówić. Machanie głową to nie złośliwość, ale cenna informacja. Wykorzystaj ją do budowania zaufania i chęci do pracy. Znajdź i eweliminuj źródło problemów.

Sprawdź czego Ci brakuje

Popracuj solidnie nad poniższymi elementami, a dostrzeżesz zaskakującą różnicę w podejściu Twojego konia do jazdy.

Brak równowagi w siodle

Czy zdarza Ci się, że:

  • ciało ucieka do tyłu i zawisasz na wodzach, gdy koń rusza energiczniej do przodu?
  • ciało upada na szyję konia i ratujesz się oparciem na rękach w momencie, gdy koń nagle zwalnia?
  • jadąc po kole lub po łuku przenosisz ciężar na zewnętrzne strzemię?

Każde zachwianie Twojej równowagi negatywnie odbija się na równwadze konia. Jeśli dodatkowo, nawet niechcący, szarpiesz go za pysk, albo ciężko upadasz pupą w siodło, uderzając konia w nerki, zadajesz mu ból i skutecznie zniechęcach go do współpracy.

Brak podążającego dosiadu

Jeśli „nie jedziesz razem z koniem” jest mu dużo trudniej wozić Cię na grzbiecie. Ty z kolei nie możesz używać pomocy w odpowiednim momencie. Masz przez to wrażenie, że koń ignoruje Twoje pomoce i uciekasz się do coraz mocniejszych form działania. Wpadasz w błędne koło krzywdzące konia i odbierające mu chęć do pracy.

Brak wyczucia

Bez działania pomocami z wyczuciem i we właściwej chwili, nie ma mowy o koniu chętnie odpowiadającym na pomoce. Żeby pojechać koło w odpowiednim wygięciu, nie wystarczy nacisnąć łydką. Trzeba nauczyć się wyczuwać kiedy nacisnąć, z jaką siłą, kiedy odpuścić nacisk i jak ma się układać reszta ciała. Nie masz szans na wyrobienie wyczucia, jeśli nie masz równowagi w siodle i podążającego dosiadu.

Brak cierpliwości

Wpadasz w złość, bo pierwsze, drugie i trzecie zagalopowanie nie wychodzi. Wściekasz się i napinasz ciało, a Twoje zdenerwowanie udziela się koniowi i coraz trudniej Wam się komunikować.

Zamiast wpadać w złość po trzech nieudanych próbach, pomyśl, że masz oto doskonałą okazję do ćwiczenia zagalopowań. Wspaniale!

Brak czasu

Oczekujesz zbyt szybko spektakularnych rezultatów. To nic, że nie masz równowagi w półsiadzie w stępie i kłusie. Chcesz galopować! To nic, że masz konia, który nie umie nieść się w równowadze po kole w kłusie. Chcesz galopować! Wiesz, że ceną za taki galop jest fizyczne i psychiczne dręczenie konia? Jeśłi tak postępujesz, nie dziw się, że koń robi się coraz bardziej nieznośny i uparty.

Brak empatii

Ćwiczysz regularnie? Usiądź na podłodze z wyprostowanymi nogami. Pochyl się i złap zewnętrzne krawędzie stóp, dotykąjąc brzuchem nóg. Wytrzymaj minutę. Mięśnie płoną? Chcesz puścić i się wyprostować? Zamiast tego, poproś kogoś, żeby docisnął Ci plecy mocniej do ziemi swoim ciężarem ciała. Niech nie puszcza przez 10 minut mimo Twoich próśb, gróźb, płaczów i protestów. Twój koń tak właśnie się czuje, jeśli jeździsz na nim na wypinaczach, gumach, czarnej wodzy.

Narzędzia, które pomogą rozwiązać problem

Przede wszystkim musisz nieustannie pracować nad dosiadem, równowagą i swobodą w siodle oraz wyczuciem stosowania pomocy. Rozwijaj świadomość swojego ciała oraz ciała konia. To zapewnia koniowi wygodę.

Musisz zrozumieć naturę i potrzeby konia. Ćwicz się w empatii. Panuj nad swoimi emocjami. To buduje właściwą relację i zaufanie między Wami.

Analizuj poszczególne fragmenty jazdy i wyciągaj wnioski. Sprawdzaj co i jak działa na konia i czy efekty Cię zadowalają. Nie potrzebjesz trenera, który będzie Ci powtarzał „dobrze, dobrze”. Najszczersze odpowiedzi dostaniesz od konia. Jeśli siedzi Ci się wygodnie, a koń z ochotą wykonuje wszystkie polecenia, to jesteście na dobrej drodze.

Muszisz zrozumieć działanie pomocy i cel szkoleniowy różnych ćwiczeń. Nie robimy łopatki do wewnątrz, bo „fajnie wygląda i pokazuje, że jestem zaawansowanym jeźdźcem”.

Nie daj się frustracji. Czuj radość z jazdy konnej

Jeździec rozwija się przez całe życie i nigdy nie osiągnie pełnego mistrzostwa. Zawsze znajdzie się koń, który obnaży braki i niedoskonałości. Nie należy się tym frustrować, ale z wdzięcznością przyjmować jako wskazówkę na niekończącej się drodze do doskonałości. Pompatycznie się zrobiło na koniec 😉

Dodaj komentarz